O tego tak właściwie powinnam zacząć mojego bloga.
NIGDY nie chciałam zostać mamą, bo sama nie miałam dzieciństwa, bo uważałam, że nigdy nie będę umiała zająć się tak małą istotką...
Mój ojciec był zawsze bardzo rygorystycznym, wrednym, chłodnym alkoholikiem (którym na dobrą sprawę jest do dziś).
Matka. Kobieta cudowna, zabawna, podatna na wszystkie aluzje, podatna na alkoholizm ojca. Łatwo popadała w depresje, co kilka lat temu doprowadziło i ją do alkoholizmu (na całe szczęscie wyszła z tego).
O ile alkoholizm ojca doprowadzał mnie do łez- bił matkę, awanturował się (kilka lat temu zajął się tylko piciem, już bez awantur); o tyle alkoholizm mojej matki załamał mnie na dobre. Pewnego sylwestra popchnęłam ją (chcąc skierować ją do łóżka), wywróciła się, przestała ruszać, a naokoło głowy pojawiła się wielka plama krwi. Płakałam, krzyczałam "BOŻE RATUJ! BOŻE POMÓŻ!". Od tego dnia nie pije. Powiedziała, że nigdy (nawet jak byłam malutka) nie widziała, żebym była tak przerażona.
Ojciec był bardzo surowy. Czepiał się wszystkiego i wszystkich. O to że buty stały w złym miejscu, że zużyłam za dużo papieru toaletowego, że nie zjadłam obiadu, że zjadłam obiad, że brzydko coś napisałam. Mama wiecznie płakała, starała się mnie bronić. Ale moje dzieciństwo i tak upłynęło na awanturach, piciu, krzykach. Każde święta kończą sie kłótnią (po dziś dzień), na prawdę każde święta.
Dlaczego nie chciałam zostać matką? Bo boje się, że bedę tak surowa jak ojciec, że mogę popaść w alkoholizm, że nie będę potrafiła dać szczęścia mojemu dziecku, że nie będę mogła zapewnić DZIECIŃSTWA, tego prawdziwego dzieciństwa (jakiego ja nie miałam). Boje się, że stworze taką rodzinę jaką ja miałam, a nigdy mieć nie powinnam.
Choć dziecka nigdy nie chciałam mieć, to ono będzie. I będzie najważniejsze. Trzymajcie za mnie kciuki, aby moje tworzenie rodziny potoczyło się w dobrym kierunku.
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
26 sierpnia 2010 suzi napisała:Przeszłości nie da się zmienić ale przyszłość zależy tylko od nas, życzę powodzenia...
26 sierpnia 2010 Konto usunięte napisała:Dobrze, że piszesz o swoich przeżyciach. niejako przerabiasz temat, być może ten fakt sprawi że Twoje życie potoczy się tak jak pragniesz, czego z całego serca życzę :)
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
MYŚLE,ZE DOSKONALE WIESZ NA SWOIM PRZYKŁADZIE CZEGO NIE ROBIĆ!!KAŻDY KIERUJE SWOIM ŻYCIEM I JEST STEREM...TY MUSISZ SPRAWIC BY TWÓJ OKRET POPŁYNĄŁ DOBRZE I NIE ZBACZYŁ Z PRAWIDŁOWEJ DROGI.CO DO DZIECI TO NAJPIEKNIEJSZE W ŻYCIU CO MOŻE SPOTKAĆ KOBIETE!!UWIERZ MI TO CUD ,KTÓRY ODMIENIA ŻYCIE!!ŻYCZE CI POWODZENIA!!