dodano: 27 sierpnia 2010 przez wiolamyszka
Choć mam dopiero 20 lat to mogę śmiało powiedzieć, że nigdy nie czułam czegoś takiego jak zazdrość, zawiść.
Gdy ktoś zdał prawo jazdy wcześniej jak ja czy za "pierwszym razem" to szczerze jemu tego gratulowałam. Gdy ktoś ze znajomych czy rodziny kupił sobie mieszkanie to cieszyłam się razem z nimi, bo uważałam, że to bardzo ważna rzecz w życiu człowieka. Gdy ktoś czegoś potrzebował- pomagałam, gdy komuś czegoś brakowało (a ja to miałam)- to to dawałam (i dlatego postanowiłam oddawać krew- bo ja ją mam, a komuś innemu może jej zabrakąć). Gdy widziałam ludzi na ulicy proszących o pieniążki to (zazwyczaj) je dawałam, a kiedy zobaczyłam jak 80-letni dziadek (zimą) stał na przystanku przy cmentarzu i sprzedawał kwiaty, to serce pękało. Szlak mnie trafił gdy usłyszałam zdanie koleżanki: "Sam chce!! Mógłby stary dziad siedzieć w domu i pić herbatkę!"... A przecież wydawałoby się, że tak łatwo być Człowiekiem.
Nigdy nie starałam się nad sobą użalać, bo wychodziłam z przekonania, że inni mają gorzej- nie mają czego jeść, nie mają gdzie spać, mają nieuleczalnie chore dzieci.
I tak też bylo tym razem. Choć za bardzo nie lubiałbyśmy się z siostrą chłopaka (może bardziej ja jej, co później wyjdzie dlaczego), to w momencie gdy dostali z mężem mieszkanie, bardzo im gratulowałam, gdy przenieśli ją na lepiej płatną posadę (dużo wiecej płatną) to się cieszyłam- bo młodzi, bo to dobrze jak mają dobrze płatną prace. Gdy prosili, żeby ich gdzieś podwieść- nie ma problemu. Gdy usłyszałam, że jest w ciaży (z tym samym terminem porodu co ja) to prawie skakałam z radości- bo będzie miał mi kto towarzyszyć w "niedoli" ;), a poza tym tak bardzo chciała mieć dziecko.
Jednak teraz wychodzi jaka to "rodzina". Rodzice mego "mężusia", postanowili kupić auto albo od nas, albo od córki. Uznali jednak, że tym zakupem bardziej pomogą nam niż im (skoro tam pracuje córka i jej mąż i razem mają ok. 4 tys, a u nas tylko chłopak zarabiając niecałe 2 tys) i poinformowali o tym drugą stronę. Zaczęło się... "Ale mieliście od nas. Ale w tamtym samochodzie coś z przodu nie działa. Ale w tamtym samochodzie... Ale, ale, ale....". I skończyło się na tym iż teście nie wezmą od żadnego z nas (słusznie!!). Już nie mówie o tym jak nas trzebabyło gdzieś podwieść, lub wyświadczyć pewną przysługę (zwłaszcza, że mieli po drodzę).
Nie rozumiem! Jak można być tak zachłannemu? Posiadają mieszkanie, dobrze płatne prace. Wszystko czego potrzeba do życia, a pod własnym bratem kopie się dołki. Nie rozumiem tym bardziej, gdy obcy ludzie bardziej są skłonni nam pomóc - załatwić coś taniej, czy po prostu dać. Gdy obcy ludzie za kawałek ciasta, lub dawną przysługę odwdzieczą się ze zdwojoną siłą.
Teraz już wiem, że niektórzy ludzie nie zasługują na naszą pomocną dłoń.
Dlaczego nie możemy być dla siebie poprostu ludźmi?
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
27 sierpnia 2010 agusiazet napisała:Powiem szczerze, z rodziną to najlepiej wychodzi się na zdjęciu! A z tym autem to faktycznie niefortunnie wyszło i od początku rodzice powinni zdecydować się na kupno gdzie indziej,, żeby nie drażnić ani syna, ani córki!
28 sierpnia 2010 patrycja0303 napisała:Tak , im więcej się ma , tym więcej się chce. A ludzie są bez serca, już dawno się o tym przekonałam .
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
OJ KOCHANA MĄDRA Z CIEBIE DZIEWCZYNA I DOBRA!!JA JESTEM TAKIEGO ZDANIA CZYM BARDZIEJ LUDZIĄ SIE POWODZI TO TYM BARDZIEJ SA ZACHŁANNI ,ŁAKOMI!!!CI BIEDNI ZAWSZE BEDA LEPSI ,BO BARDZIEJ CIE ZROZUMIĄ,A CI BOGACI NIE WIDZĄ NIE KTÓRYVH RZECZY,,,CO DO RODZINY ZNAM WIELE PRZYPADKÓW,ZE OBCY JEST LEPSZY OD BRATA CZY SIOSTRY..SMUTNE TO ALE TAK JEST!!