Zakochałam się w nim jak miałam 10 lat. Jako całkowity szczeniak. Po prostu zobaczylam go i już. Niestety on wolał wtedy pokemony :-D
Zawsze był zabawnym, sympatycznym chłopakiem. Od kiedy jesteśmy ze sobą zauważyłam coś, co mnie bardzo niepokoiło. Zawsze najważniejsza była dla niego rodzina. Zawsze mamusia, zawsze siostra, zawsze babcia... Nawet jak się wyprowadziliśmy, to codziennie odbierał telefony od mamusi ("Bo jak jej powiem, żeby nie dzwoniła to się obrazi") i tatusia. Ja czułam i chyba tak było, że zajmowałam drugie miejsce w jego życiu. Nawet przy kłótniach jego rodzice zajmowali strone synka, a on był z tego dumny. Przed Wigilią usłyszałam, że nie kupi mi prezentu (na co się zgodziłam bez problemów, bo nawet pieniążków nie ma), a kilka dni później uslyszałam, że zamierza kupić swojej mamie robota kuchennego (jednego miała)... ŻE CO? Przecież my nawet czegoś takiego nie mamy, a jak potrzeba to pożyczamy od współlokatorów. Płakałam cały wieczór... Kłótnie trwały, aż do momentu kiedy okazało sie, że jestem w ciąży...
Nie chce chwalić dnia przed zachodem słońca,
Aleeeeee... od kiedy jestem w ciąży, chyba zauważył, że nie jest jednością z rodziną. Prawdopodobnie zrozumiał, że to ja i dziecko jesteśmy ważniejsi. Zaczyna "walczyć". Na swój sposób, powoli, ale zmienia to wszystko. Historia z samochodem pokazała jemu, że nie ma tak cudownej siostry i że jego rodzina nie jest taka idealna.
Zmienia nie tylko to. Wiecznie były kłótnie o jego picie piwka. On uważał, że to nic złego jak wypije sobie codziennie od 2 do 4 piwek- bo lubi. Ja czekałam dzielnie, jednak pewnego dnia nie wytrzymałam. Powiedziałam, że jeśli to się dalej tak będzie toczyć to zatłukę go gołymi rękami. Nie pije. No... raz w tygodniu.
Z tego co widzę , dla mężczyzn narodziny dziecka, to też bardzo ważny okres. I potrafią zmienić się dla tej małej kruszynki.
Liczę, że dalej będzie tak trzymał.
Ja ze swojej strony mogę dodać, że (od kiedy jestem w ciąży) moi teściowie z dnia na dzień coraz pozytywniej mnie zaskaują i wydają mi się bardziej bliżsi :-D Oj, oj... Chyba wymiękam, albo to te hormony :-) Jeszcze troszkę, a stanę się grzeczną mamuśka :-)
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
Nawet jedno piwko dziennie - codziennie już jest niepokojące. Nie nastawiaj się, że zmieni się z powodu dziecka. Sama wiesz co to alkoholizm... Miałam męża alkoholika. Tak właśnie zaczyna -ł codziennie kilka piwek... Nie żyje od dwóch lat - zapił się. Ale wcześniej się z nim rozwiodłam. Uważaj to nie zabawa.