Opiszę tak na szybko :-) Bo obiecałam, że będę grzeczna i nie będę z łóżeczka wychodzić :-) Już wczoraj wieczorem coś było nie tak, troszkę brzusio mnie pobolewał. Dzisiaj umówiłam się z koleżanką na 11, a o 12... Jak mnie coś chwyciło... Automatycznie słabo mi było, bardzo bolał brzuch. Wszyscy współlokatorzy się zbiegli i tak siedzieli. Próbowałam dodzwonić...
Ehhh... Dzień nie zaczął się najlepiej :-/ Sprawdziłam wyniki egzaminu i niestety nie zaliczyłam :-/ A tak bardzo chciałam być na czysto ze wszystkim... No cóż... Jakoś dam sobie radę z tym (mam taką nadzieje hihi). Niby mi łapki spuchły, ale dzisiaj już jest lepiej (tak czy inaczje mniej mnie bolą). I chyba to jedyne objawy ciąży jakie mi zostały... No... Poza okrągłym...
Wrócił cały i zdrowy, a ja jednak pod jego nieobecność nie urodziłam ;-D I jak tak sobie pomyśle to nawet dobrze, że pojechał sam (może mało odpowiedni moment, bo końcówka ciąży... ale dobrze). Ja miałam chwile dla siebie, a w zasadzie to współlokatorzy nie pozwolili mi na smucenie się... A po powrocie wpadł na pomysł przemeblowania. Przywiózł też szafeczkę dla...
Już nie wiem czy to hormony czy to "na prawdę" JA... Dzisiaj płakałam, NIE!! Ja ryczałam! Że nie mogę do domu (odebrać moich dokumentów) pojechać z mężem. No nie jestem w stanie się powstrzymać. I co pomyśle, że ja nie jadę to w bek. Najgorsze, że on nie wie jak mnie pocieszyć, a w zasadzie nie wie co ma zrobić. Ehhh... Ktoś coś powie nie tak, a ja w bek!...
O ile moja ciąża była małą niespodzianką o tyle... Wczoraj tak o 20 z nienacka urodziły mi się małe chomiczki!! (KURCZE!! WSZYSCY JUŻ MNIE WYPRZEDZAJĄ... KOLEŻANKA Z UCZELNI I NAWET CHOMIKI!! hihihi) Ale co jest najśmieszniejsze nic nie zauważyłam. Nic nie przytyła, ciągle po klatce i w kółku latała i wogle nie wyglądała na ociężałą... A myślałam, że mam dwie...
Nie jestem w stanie określić swoich uczuć... Szczęście z przerażeniem; Wiara we własne siły z niepewnością; Tak pomieszanych uczuć w życiu nie miałam. Nie mogę się doczekać kiedy będę miała moją córeczkę przy sobie, ale jednocześnie boje się jak to będzie kiedy będę ją miała... Byłam wczoraj na wizycie u lekarza... Zbadał mnie, zrobił USG i powiedział, że......
No to siedzę sobie po moim wieczornym prysznicu :-) Może to śmieszne, ale od pierwszych dni (od kiedy wiem, że jestem w ciąży) najpierw myje brzuszek :-D z myślą: "Najpierw maluszek musi być czyściutki, a potem mama..." Coraz częściej mam skurcze. Skubane są tak bolesne... I te bóle "miesiączkowe", a zaraz potem dołącza do nich ból pleców (nawet nie wiem...
Mogę śmiało powiedzieć, że ten tydzień ledwo się zaczął a już jest najgorszym z wszystkich! Wstawanie z łóżka jest udręką, złapał minie skurcz w dwie nogi (na raz!), ciągle mam jakieś głupie humorki... Albo ciesze się z pierdoły, albo zamartwiam się czymś, albo jest mi smutno, albo płacze ( płacze to mało powiedziane!! Ja WYJE!!) z byle powodu... Do tego zaczął...
Niewiarygodne!! Przepuścili mnie w kasie "dla uprzywilejowanych"... Aż się śmiać chce, że zuważają mnie i mój brzuszek dopiero w 36 tygodniu :-/ I co najlepsze nie ludzie przy kasie, ale kasierka mnie zuważyła... I dzisiaj przyszła też jedna z trzech zamówionych paczek: podkłady, ręczniki dla maluszka, wkładki itp :-D Czekam tylko na moje (no nie takie moje...
Dzisiaj z rana dostałam smsa od koleżanki z uczelni, że już urodziła swojego synka :-) I może to co poczułam to nie była zazdrość, ale uświadomiłam sobie, (że chce tak jak ona,) że już chce mieć swoją małą córeczkę przy sobie!! TERAZ, ZARAZ, JUŻ!! A tu jeszcze miesiąc :-) Aleeee... Wczoraj usłyszałam od lekarza, że już wszystko zbliża się do rozwiązania...
Byłam wczoraj na USG :-) to już 35/ 36 tydzień i moja mała dzidzia mierzy sobie 48 cm i waży 2600 g :-D Nawet łożysko ma w dalszym ciągu 1 stopień dojrzałości :-) Martwi mnie tylko to, że wszyscy mówią, że mój brzuszek baaaaardzo się obniżył, a ja czasem mam wrażenie, że dzidzia lada moment wypadnie :-) Kurczę... Mogłaby jeszcze troszkę poczekać :-)...
Trzeba zacząć od Wigilii :-) Jak co roku (tradycyjnie) nie obyło się bez awantury pomiędzy rodzicami. Nikt nie połamał się opłatkiem, mama ponakładała sobie jedzenia na talerz i DOSŁOWNIE ZEŻARŁA wszystko w 5 minut i poszła spać do drugiego pokoju :-/ Wiedziałam, że tak będzie... Świeta bez "dymu" to nie święta. Później pojechaliśmy do dziadków...
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów