Trzeba zacząć od Wigilii :-) Jak co roku (tradycyjnie) nie obyło się bez awantury pomiędzy rodzicami. Nikt nie połamał się opłatkiem, mama ponakładała sobie jedzenia na talerz i DOSŁOWNIE ZEŻARŁA wszystko w 5 minut i poszła spać do drugiego pokoju :-/ Wiedziałam, że tak będzie... Świeta bez "dymu" to nie święta. Później pojechaliśmy do dziadków mojego mężczyzny. Szczerze powiedziawszy najbardziej podobały mi się życzenia pomiędzy NASZĄ dwójką "najlepszego" i buziaczek :-D Nigdy nie wiem co komu życzyć...
Dobrze... A teraz przejdźmy do punktu głównego... :-)
Obudziłam się stosunkowo wcześnie. I jeden z pierwszych smsów jaki napisałam do mojego faceta: "Cykasz się?" i dostałam odpowiedź: "Nie, ale przed pewnie zaczne"... I w sumie to miał rację. Cały dzień, aż do ślubu miał zajęty. Ciągle gdzieś jeździł, coś przywoził, rozwoził itp A ja... mając kuuuuuuuupe czasu powoli zaczynałam panikować. U fryzjerki siedziałam jak zaklęta i słuchałam co ONA mówi, a u kosmetyczki powoli zasypiałam :-)
Fryzurę miałam taką jaką sobie wymarzyłam. Lekko spięte, pofalowane włosy. Kosmetyczka przesadziła z makiażem, za bardzo się świeciłam... Jakoś tak na "srebno- coś" mnie pomalowała. No ale... Uszło w tłumie :-) W sukienkę ubrali mnie już 2 godziny przed ślubem. I wtedy się zaczęło... Z 3 razy dzwoniłam do mojego mężczyzny z pytaniem czy "UCIEKAMY??", później przyjęłam technikę liczenia do dziesięciu (która okazała się nieskuteczna)... W sumie to gdzieś do tysiąca zliczyłam :-) Iiiiiii....
I po 15 do mojego domu przyszli wszyscy na błogosławieństwo... I wtedy też po całym dniu zobaczyłam mojego przyszłego męża :-) Wyglądał tak... Wystraszono- szczęśliwie- dziecinnie :-) Przystojnie... Tak jak MÓJ MISIEK :-) Dzielnie pozował do zdjęć i obejmował mnie tak mocno jakbym chciała uciec :-)
A sama uroczystość?? To ja miałam się jąkać (bałam się, że zacznę płakać), a tu w momencie kiedy podaliśmy sobie ręce poczułam jak się jemu trzęsą (mi zresztą też). Od dnia ślubu wypomina sobie, że jąkał się podczas przysięgi i że się pomylił :-) A mnie to wtedy nie interesowało :-) Patrzyłam na niego z uśmiechem :-) I przerażeniem że zaraz moja kolej :-D hihi Mi zaczął załamywać się głos, ale powiedział do końca... A w momencie kiedy ogłaszali, że jesteśmy mężem i żoną ściskaliśmy sobie dłonie :-)
Zdjęc mamy MILIONY, pieniędzy troszeczkę, seks wyjątkowy, wesele nieduże, króciutkie ale miluśkie. Nie było tragicznie (tak jak to sobie wyobrażałam), bo w końcu poddaliśmy się koncepcji rodzicą. Jednym z najwspanialszych prezentów to było to że zobaczyłam swoją przyjaciółkę po 2 latach niewidzenia :-) Aaaaaa.... I z tych gości którzy mieli nie przybyć to nie przyjechał tylko mój dziadek, więc mój luby nie miał niemiłego rozczarowania :-) LICZYŁAM, ŻE PRZYJADĄ!!
A Sylwester?? O 23 zasnęliśmy z MĘŻEM :-) O 24 obudziły mnie sztuczne ognie, wypiliśmy po łyku szampana i o 1 znów spaliśmy :-D hehe
Szczęśliwego Nowego Roku!! Żeby był lepszy od poprzedniego!!
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
1 stycznia 2011 agatita napisała:Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia:) Szczęścia i miłości:)
3 stycznia 2011 misiek_witch napisała:wszystkiego naj naj i najlepsiejszego :) Niech każdy dzień waszego wspólnego życia był taki jak dzień w którym wypowiedzieliście sakramentalne tak ;D dużo szczęścia Wam życzymy :***
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!!!