Niewiarygodne!! Przepuścili mnie w kasie "dla uprzywilejowanych"... Aż się śmiać chce, że zuważają mnie i mój brzuszek dopiero w 36 tygodniu :-/ I co najlepsze nie ludzie przy kasie, ale kasierka mnie zuważyła... I dzisiaj przyszła też jedna z trzech zamówionych paczek: podkłady, ręczniki dla maluszka, wkładki itp :-D Czekam tylko na moje (no nie takie moje hihi) łóżeczko :-) Ale jest takie śliczne, urocze :-)
Nie sądziłam, że kiedyś mnie to dopadnie, ale wzruszam się nad małymi skarpetkami, kolorem łóżeczka, drobnymi butelkami. Wszystko łączy się w całość i uświadamiam sobie, że już w krótce moje życie wypełni jedna mała śliczna istotka :-) (nie chce mówić za wcześnie, ale już drugi maluszek mi się marzy, ale to dopiero jak będzie mieszkanko i pieniążki.... i jak otrząsne się z tego porodowego "NIGDY WIĘCEJ" hehe)
36 tydzień to chyba jeden z tych gorszych. Ciężko wchodzi się do samochodu, ciężko wchodzi się po schodach, a ubieranie butów i skarpetek to prawdziwy cyrk :-) Innym bólem jest to, że szybko się męczę i zasypiam na stojąco jak koń :-) Najbardziej śmieszy (tak śmieszy!) nieumiejętność zgięcia sie w pół :-D A najlepszy jest ten "łkieć" (?) który dzień w dzień wystaje mi z brzucha :-D Chociaż chyba i tak nie mam prawa narzekać. Nie puchną mi stopy, nie bolą mnie plecy, śpie jak niemowlak, nie mam żadnych zaparć ani nic. Jedyną dolegliwością z której nie da się śmiać to te bolesne skurcze, robi mi się wtedy słabo, kręci mi się w głowie itp.
Już niedługo :-)
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
8 stycznia 2011 AgaF21 napisała:Ja w 36 tygodniu urodziłam. Tak że juz moje maleństwo świętowało pierwsze urodziny;) ale to wszystko co tu piszesz dokladnie pamietam...Zakładanie butów,skarpetek:) W ogóle już w nic nie mogłam się wcisnąć:D ale bylo cudownie:*
8 stycznia 2011 Konto usunięte napisała:ja jestem w 31 tygodniu i dopiero puscil mi kregoslup... nie wiem co to byloby dalej jakby tak bolal. na szczescie moja ciaza to chyba marzenie niejednej kobiety tak jak twoja:) zero zachcianek, oprocz dzisiejszej - soczek pomaranczowy, brzuszek tak maly ze w kurtce nie widac :) a na 5 pietro wchodze bez duzej zadyszki:) zyc nie umierac :))) i tez sie nie moge doczekac:)
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
tak się zastanawiam jakie to uczucie - być w ciąży:)