Już nie wiem czy to hormony czy to "na prawdę" JA... Dzisiaj płakałam, NIE!! Ja ryczałam! Że nie mogę do domu (odebrać moich dokumentów) pojechać z mężem. No nie jestem w stanie się powstrzymać. I co pomyśle, że ja nie jadę to w bek. Najgorsze, że on nie wie jak mnie pocieszyć, a w zasadzie nie wie co ma zrobić. Ehhh...
Ktoś coś powie nie tak, a ja w bek! Ktoś mówi coś co nie pasuje do mojego poglądu to od razu chodzę zła, naburmuszona na cały świat i oczywiście najbardziej obrywa się mojemu ukochanemu.
Dokuczają mi te moje humorki, złe dni, to że byle co mnie wkurza, a co jest jeszcze śmieszniejsze to to, że wkurza mnie to, że wszystko mnie wkurza. I koło się zamyka.
A na dodatek boje się, że zacznę rodzić jak jego nie będzie :-/ Te głupie myśli, że jak tylko on wyjedzie, albo będzie w połowie drogi albo juz na miejscu a ja zaczne rodzić i jego nie będzie :-/ Co głupsze myśli to te, że może się zabić jadąc do domu (tfu tfu tfu NIE DAJ BOŻE)
JEZU!! JA WARIUJE!!
Jak ja mam się z tym uporać? Co mam zrobić?
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
Skarbie spokój;) Relaksuj się, olej wszystko, spędzaj całe dnie rpzez tv i odpoczywaj. Lada chwila i będzie Ci tych chwil brakować i będziesz za nimi tęsknic.