Więc tak w skrócie...
Od 10 lutego, od godziny 18 urodziny już nie są tylko moje :-) MAM JĄ PRZY SOBIE!! MOJĄ MAŁĄ ZOSIE! "Moją małą niespodziankę" ;-)
W sumie to czułam się dobrze i nic nie zapowiadało porodu. Po paru bólach stwierdziłam, że jedziemy do szpitala i nie to, żeby jakoś strasznie mnie bolało, tylko było to zbyt regularne skurcze żeby nie zwrócić na to uwagi... O 16 przyjechaliśmy na porodówkę, zbadali mnie i położna się wystraszyła... Oznajmiła mi, że mam rozwarcie na 8 cm. Nawet pochodzić nie mogłam, tylko od razu położyli mnie na łóżko i kazali "czekać". Mąż mi towarzyszył i że nie padł tam to jestem pełna podziwu.... To mi się to udało prawie dwa razy... Ehh... To było coś... niefajnego... Nie potrafiłam współpracować z położnymi i lekarzami. (Taka rada dla przyszłych mam! SŁUCHAJCIE CO MÓWIĄ... TO co każą robić... boli... ale idzie szybciej... teraz żałuje, że nie słuchałam) Ale... Dwie godziny po przyjeździe do szpitala miałam swoją Zosię na rękach.
Teraz jesteśmy już w domku, a ona znów (na szczęście) śpi. Problem mamy z jedzeniem, bo nie jestem w stanie obudzić jej do jedzenia :-/ Poprostu pada przy cycku. Najgorsze jest to, że piersi mam pełne mleka, a ono nie chce lecieć :-/ Jakby jakaś pani miała dobrą poradę jak to zrobić (obudzić malucha i żeby mi mleko leciało) to chętnie wysłucham, bo mi już maluszka (który nie może się najeść) szkoda.
Pozdrawiamy!!
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
bardzo serdecznie gratuluję i dużo zdrówka dla Maleństwa i szczęśliwych rodziców:)))
Mój synek też zasypiał przy cycku od razu jak brał go do ust, wtedy położna powiedziała, abym złapała go za uszko, w tym miejcu gdzie nosimy kolczyki, że synek się przebudzi i będzie ciągnął. W moim przypadku pomogło... głaskałam też synka po policzku.
Jeszcze raz wszystkiego najnaj.... dla całej rodzinki:))))