Oj... Nie obyło się dzisiaj bez łez.
Postanowiłam dziś wyprać ulubionego miśka mojej Zośki. Spi z nim, chodzi po mieszkaniu, tak więc misiek jest codziennie ośliniany, obgryzany, wyciera kurze, zbiera piasek, je mięsko, kaszkę razem z Zosią i bóg jeden wie gdzie ona go jeszcze wkłada- tak więc misja: PRANIE była konieczna.
Aby dziecko nie wpadło w szok widząc swojego miśka w pralce, postanowiłam kroczek po kroczku jej pokazać co z misiem będzie sie działo :) Wziełam Zosie, misia i na jej oczach wsadzam do pralki, mówię, że teraz misio będzie robił : kąpu kąpu tak jak Zosia. Zosia w tym momencie hihihi hahaha i widząc rozbawioną Zosie włączyłam pralkę. I się zaczeło!!!
Zośka w bek! Rzuciała sie na ratunek misiowi i próbuje drzwiczki otworzyć! Szarpie się z nimi (już myślałam, że drzwiczki od prali wyrwie). W końcu jakoś troszkę udało ją się uspokoić, wtedy moja Zosia systematycznie chodziła odwiedzać misia. Patrzyła czy tam jest. Jak był i go widziała, to całowała pluszaka przez szybę (na zasadzie: Trzymaj sie misiu, wytrzymasz! Zaraz się zobaczymy!), a jak nie było widać to znów walczyła z drzwiczkami pralki.
Gdy pranie dobiegło końca jako pierwszego wyszukałam (jeszcze mokrego) misia i dałam go córce. Ta jak tylko go zobaczyła to sciskania nie było końca. Całowała go, przytulała, wąchała (tak pięknie pachnął hihi), jej przyjaciel był już z nią :D
Kolejną przygodą było rozwieszanie pozostałego prania. Zosia weszła pod suszarke na ubrania i zadowolona podśpiewywała, aż z tej radości oparła się o bok suszarki- suszarka przewróciła się z impetem i wpadla na kwiatka (coś jak mała palma). Oczywiście kwiatek się polamał.
Ale za to wszystko miała bardzo wyjątkowy dzień ;) Jak coś jej się spodobało, to calowała mnie bardzo namiętnie ;) Jej buziaczki są fantastyczne!!
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
26 stycznia, 22:49 DOROTA wiśniewska napisała:JA MAM PODOBNIE MOJA MARTYNKA TEŻ MA UKOCHANEGO MISIA I KRZYCZY ,ŻE MIŚ NIE MYJ MYJ CIII MIŚ AAAAA...I TAK ZA KAŻDĄ RAZĄ JAK CHCĘ GO WYPRAĆ. KIEDYŚ NIE ZAUWAŻYŁA ŻE GO NIE MA I GO WYPRAŁAM JAK ZOBACZYŁA ŻE JEST MOKRY TO ONA TEŻ MYJ MYJ.JAK MIŚ WYSUSZYŁ SIĘ TO BYŁA PORA KĄPIELI MARTYNKI NIE WIEM KIEDY ALE MIŚ TEŻ ZNALAZŁ SIĘ WE WANNIE GORZEJ BYŁO PÓŹNIEJ ZASYPIANIE BEZ MISIA BO MOKRY NIE NADAŁ SIĘ DO SPANIA
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
No wlasnie... zapomnialam ;) Lila ma misia przytulanke, z ktorym sie nie rozstaje a juz napewno nie w takich chwilach jak zabkowanie czy inne jakze wazne rozterki :)) kiedy nastawiamy pranie (bo to on przeciez wlacza pralke), to wklada misia do niej. Jednak kiedy tylko beben zacznie sie krecic to wlasnie reaguje podobnie do Zosi :)) na szczescie my mamy drugiego takiego misia ;P Biedna Zosienka :))