luty7

Ludzie nie rodzą się chamami...

dodano: 7 lutego, 22:29 przez wiolamyszka


To inni uczą nas tego! Człowiek to zwierzę społeczne i wszytkiego uczy się od drugiej osoby- jak to mówi wielki filozof. Bo gdyby ludzie nie dawlił nam przyzwolenia na poniżanie, na wywyższanie się, na niemiłe odpowiedzi i stawianie swojego dobra- nad czyjeś- to takie zachowania (te złe zachowania) nie miałyby racji bytu. Bo po co sie rządzić, po co kraść, czy nawet obrażać kogoś- jak nic się tym nie osiągnie, a nawet w ryj sie dostanie. Wtedy ludzie nie czuliby potrzeby, że jeśli będą grali nie fair to wygrają.

Głupi przykład? Gram ostatnio w turniejch pokera (internetowo oczywiście). Jeśli grasz- możesz przegrać- ale grasz i jesteś uczciwy w tym, jednak niektórzy grają na tzw "odpoczynku"- i wychodzą z turnieju- jest to na zasadzie- może ci "grający się wykończą" i dostane kasę (za pierwsze 5 miejsc jest ta sama kasa). Jest to frustrujące- bo dlaczego ktoś, kto nie gra ma zgarnąć moją ciężko wypracowaną, wywalczoną kasę?! To wolę, żeby te wirualne pieniądze dostał ktoś kto kiepsko gra- ALE GRA!

I tak jest w życiu. Inni uczą nas cwaniactwa, oszukiwania, kłamania,...., ...., ....

 

Może średnio pasuje ten wstęp do tego co jest główną przyczyną mojej złości na chamstwo, ale... Jak wiecie niedługo są nasze urodziny. Wyprawiamy je w sobotę i pojawił się haczyk! Na początku moi rodzice się wahali czy przyjechać (razem)- mama nie bardzo chce siedzieć z ojcem w jednym aucie itp itd Ale się zmobilizowali, dogadali i przyjadą. Teście od dawna krzyczeli, że przyjadą! Co by się nie działo oni będą! Mieli przyjechać razem z siostrą mojego wojtka i jej mężem, ale nagle się okazało, że szwagier "CHYBA" będzie musiał pracować (kur... to ja na darmo podaje z takim wyprzedzeniem kiedy i co będzie? dobra... zakładając, że to naprawdę jest przypadek i nie da rady, bo nie i już) i stwierdzili teście, siostra i jej mąż, że przyjadą w niedziele! (My oczywiście nie mamy innych planów- ale chcieliśmy mieć tą niedziele tylko dla siebie- dla odpoczynku i być sami po urodzinach- dużo gości, dużo stresu= chęc odpoczynku). Sprawa jest o tyle skąplikowana, że zawsze przez tego szwagra, coś trzeba przekładać, coś zmieniać- tak jakby on był najważniejszy. A teraz wyjądkowo się "poczułam". Pomyślałam sobie w duchu: "KURW.........!!!!!!!!!!!! TO SĄ MOJE URODZINY I PIERWSZE URODZINY ZOSI!!! NASZE URODZINY, A NIE TEGO @#$%^ TAKA WYJĄTKOWA OKAZJA!!! PRZEZ NIEGO WSZYTKO MA SIĘ ZAWALIĆ". Mój mąż chyba wyczytał mi wszytko w myślach i napisał zwięźle, że jak chcą to urodziny SĄ 11 LUTEGO , nie 12 lutego, że w niedziele, to my chcemy odpocząć. Że autem nie trzeba jechać (autem szwagra- choć mógłby pożyczyć- ale ma hopla na punkie aut i wogóle jest sknera), że są autobusy, że pociagi też są. Że szwagier nie jest jemu potrzebny- że potrzebni są jemu dziadkowie małej i chrzestna.... Teście się obrazili.... I do męża, że jak on tak może pisać, jak mój wojtek podsumował kochanego szwagra to teść powiedział, że on chyba też pracuje w sobote (NIGDY NIE PRACUJE W SOBOTE).

I dlatego wkurza mnie to, że ludzie myślą, że dlatego, że jesteśmy biedniejsi i jeździmy rozwalonym autem to można  nas ciągle poniżać. Ciagle ktoś ustala, za naszymi plecami co zrobią (z czymkolwiek) a nas się nie pytają (Tak jak z tymi urodzinami- siostra męża ma kasę i ciagle słyszę jak się wywyższają, jakiego to auta nie mają, w jakich to butach nie chodzi- i dlatego to oni chcą ustalić- co, jak i gdzie się odbędzie, a obecność szwagra jest "obowiązkowa"). TAK!! NIE JESTEM BOGATA! Mam rozwalone auto, rozdartą zimową kurtkę, mąż chodzi w adidasach (rozwalonych i przemoczonych) w zimę, a jak ostanio byłam w sklepie to zastanawiałam się czy kupić sobie koszulę za 10 zl- taaaaka przecena i nie kupiłam (dosłownie w tym samym czasie) mój mąż był w castoramie i zobaczył pudełko na śrubki (przydałoby się) za 6 zł i nie kupił... (I chyba dlatego (międzyinnymi) się tak kochamy- bo w ciemno wiem co on zrobi, a on wie co ja zrobie.) I jeśli ktoś myśli, że można nas oszukać, naciagnąć, to grubo sie myli! Jestem święce przekonana, że uczciwie, sprawiedliwie i z sercem trzeba przeżyć życie- bo na koniec powiem: WARTO BYŁO....

A mój prezet urodzinowy? Kupić mężowi buty. Tak. To będzie najlepszy prezent.

 

Pozdrawiam Was serdecznie :) :*




Dodaj do:


Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
agneszakrzewska 8 lutego, 15:53 agneszakrzewska napisała:

MĄDRA Z CIEBIE DZIEWCZYNA:-))KASA TO NIE WSZYSTKO!!PRZEWARZNIE CI BOGACI WYWYŻSZAJA SIE...TO PRAWDA,ALE TY NIE PRZEJMUJ SIE GŁOWA DO GÓRY!!WIELKA RZECZA JEST MÓC DAWAĆ ANIE DOSTAWAĆ...I CHOĆ PREZNTEM BEDE MEŻA BUTY,TY BEDZIESZ SZCZĘŚLIWA.MACIE PRZED SOBA CAŁE ŻYCIE I JESZCZE BEDZIE NAPRAWDE DOBRZE FINANSOWO:-))POZDRAWIAM


zgłoś
wiolamyszka 8 lutego, 21:36 wiolamyszka napisała:

Wierzę, że kiedyś będzie lepiej- a przynajmniej mam taką nadzieję. Dziękuje :-)