marzec20

Opowieści z naszej wycieczki- wieś :)

dodano: 20 marca 2012 przez wiolamyszka


Wizyta na wsi i polowanie na świnkę udała się calkowicie ;) Zośka latała jak szalona po dworzu- cały czas. W pewnym momencie miałam ochotę się z niej śmiać, bo jak to bywa czasem trzeba coś zjeśc, albo przebrać pieluche... Jak malutka zjadła, albo przebrałam pieluche, to wstawala :) Posyłala mi szatański uśmiech i ubierała czapkę :) Po czym przynosiła mi jednego buta- co oznacza: WYCHODZIMY MAMO!! JUŻ!! :-D Wszystkie kamyczki, listki, patyczki były jej :) Biegała za wszystkim. Oczywiście uradowala się na widok swojego dziadka- teścia :) Oj... Szaleją za sobą i nie da się tego ukryć... Z resztą... Co tu dużo mówić teścia mam wspaniałego :)

Przyszła pora na spanie... My z mężem spaliśmy na tapczanie, teść na jednoosobowym łóżku, a malutka na środku pokoju na "podłodze"- nie, że nie kocham własnej córki, ale z nią nie da się spać!! I wyobraźcie sobie! Moja mała królewna spadła ze swojego posłanka na ziemi haha narobiła huku ja się zrywam! patrze! a ona jak pies- kopyta wyciągnięte do przodu i chrapie haha Wstałam położyłam rozrabiare spowrotem :) Ja miałam raczej kiepską noc- co chwila się budziłam, nie mogłam zasnąć :/ (co u siebie, to u siebie) Podczas jednej z pobutek, patrze:  A ZOŚKI NIE MA!! Aż oczy przetarłam, ale jej dalej nie było! Jak się okazało, moja córeczka obudziła się w środku nocy :) Wstała ze swoim misiem i poszła popatrzeć na dziadka :) Teść calkiem przypadkiem obudził się, a mała wielkimi oczkami z misiem patrzy na niego :D Dziadek przygarnął wnusie i próbował ją uspać, a że Zośka to Zośka... skopała dziadka po brzuchu, wytargała go za uszy- a on dzielnie wszystko znosił :) W pewnym momencie Zosia się znudziła i zaczęła płakać... Przeniosłam moją panne do nas na tapcza, ale u nas jeszcze głośniej marudziła :) Dopiero jak wygoniła tatę na ziemie- na jej posłanie... To zasnęła zadowolona z tylkiem na mojej twarzy :D

Z rana wstała, zjadła jajecznice z "prawidzwych" jajek, zagryzła kromką chlebka i ruszyła na dwór :D BIEGAĆ, BIEGAĆ, BIEGAĆ!! Po 14 wyruszyliśmy do Szczecina, z całym bagażnikiem mięska i w tym momencie Zośka padła- spała caaaałą drogę do domu :) No prawie, bo obudziła się jak podjechaliśmy do kolegi męża, podwieść jemu jego 1/3 mięska :D

Powiem szczerze, że już dawno nikt nie przywitał mnie z takim uśmiechem. On chyba na prawdę taaaaaaaaaak bardzo chciał mnie poznać :D Ledwo auto podjechało, a on wyskoczył i otwiera moje drzwi- przedstawia się, uśmiecha, ściska moją dłoń- myślałam, że to ja jestem bezpośrednią osobą, ale on przebił wszystko i wszystkich ;) No i dostałam/ dostaliśmy własnej roboty ja- malibu, a mąż- cytrynówkę... :)

I tak kończy się nasza wycieczka :)

 

A ja? :/ Straszna lipa... Bardzo bolą mnie (od wczoraj) plecy. Lewa strona żeber :/ Napuchły, są bardzo "spięte", drętwieje mi przez to ręka :/ A jak mąż rozmasuje, to czuje jak znów się "spinają"... Poczekam jeszcze troszkę (myślę, że w najgorszym wypadku przeczekam jeszcze jutrzejszy dzień), jak nie przejdzie to wybiorę się do lekarza.

 

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i przesyłamy pozytywną energię- ze wsi, a tym co mieszkają na wsi- strasznie zazdrościmy ;) ;p To były pięknę czasy jak mogłam siedzieć na podwórku z kurami ;)




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy