Oj... Nie obyło się dzisiaj bez łez. Postanowiłam dziś wyprać ulubionego miśka mojej Zośki. Spi z nim, chodzi po mieszkaniu, tak więc misiek jest codziennie ośliniany, obgryzany, wyciera kurze, zbiera piasek, je mięsko, kaszkę razem z Zosią i bóg jeden wie gdzie ona go jeszcze wkłada- tak więc misja: PRANIE była konieczna. Aby dziecko nie wpadło w szok widząc swojego miśka w...
dodano: 15 stycznia, 22:29 przez wiolamyszka
Tak więc decycja chyba zapadła... Zaczeliśmy intensywne poszukiwania naszej piekarni :) Ogłoszenia przegladamy od dechy do dechy, sprawdzamy jakie banki i ile mogą nam dać, pierwsze przymiarki przeliczeń (co, ile i za ile) za nami, pierwsze maile do właścicieli chcący się pozbyć piekarni napisane... I jest tak jak podejrzewałam. On zaczął marzyć, mnie zaraził i ja spełniam te...
Już nie wiem czy to hormony czy to "na prawdę" JA... Dzisiaj płakałam, NIE!! Ja ryczałam! Że nie mogę do domu (odebrać moich dokumentów) pojechać z mężem. No nie jestem w stanie się powstrzymać. I co pomyśle, że ja nie jadę to w bek. Najgorsze, że on nie wie jak mnie pocieszyć, a w zasadzie nie wie co ma zrobić. Ehhh... Ktoś coś powie nie tak, a ja w bek!...
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów